Bitwa w hotelu Mariott

Wczorajszy wieczor. Kawiarnia Bonjour w hotelu Mariott w Warszawie. Przy stoliku siedzi B., były minister, biznesmen działający w branży paliwowej, który był jednym z głównych świadków w kilku największych śledztwach w Polsce. Po chwili do kawiarni wchodzi M. członek rodziny jednego z najbardziej znanych politykow lewicy. Do dziś znajduje się on pod czujnym okiem organów ścigania m.in. właśnie dzięki zeznaniom B. Obydwaj zresztą często przewijali się podczas prac sejmowej komisji śledczej ds. PKN Orlen. Poniżej krótka (może nie dosłowna, w końcu kamery nie rejestrują dźwieku:)) obrazująca całą sprawe wymiana zdań:

- Ty ch… konfidencie – mówi wyraźnie zdenerwowany M. do zaskoczonego B.

- Gdzie są moje pieniądze?! – odpowiada z kolei B., któremu M. jest winny ponad 100 tys. zł plus odsetki. (jeszcze z czasów wspólnych interesów)

- K…, ty ch… – odpowiada M. i gwałtownie podchodzi do B.

Zaczyna się szamotanina. Błyskawicznie wkracza do akcji ochrona hotelu. Interwencja policji okazuję się niepotrzebna. Obydwaj panowie spokojnie się rozchodzą.

 Gdyby tylko był tam Fakt lub Super Express, być może udałoby się dokładnie zrekonstruować przebieg zdarzeń:) łącznie z wyliczeniem siły uderzenia poszczególnych dżentelmenów oraz ewentualne skutki użycia pięści:)

Kategoria: Artykuły

Komentarze

Brak komentarzy

Skomentuj